plenfrderuesuk

Dobrzyki (14)

Przebudowa Mostu w Dobrzykach (2009)

 

 

W dniu 23 stycznia 2009r. na terenie gminy odbyło się uroczyste otwarcie nowo pobudowanego mostu w Dobrzykach połączone ze Spotkaniem Noworocznym. Organizatorami uroczystości byli Starosta Powiatu Iławskiego Pan Maciej Rygielski oraz Burmistrz Zalewa Pan Bogdan Hardybała. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło Senatora RP Pana Stanisława Gorczycy, Burmistrzów ościennych Gmin, Radnych Powiatu Iławskiego, Radnych Rady Miejskiej w Zalewie, przedstawicieli służb porządkowych, sołtysów i przewodniczących osiedli, przedsiębiorców z terenu Gminy Zalewo, przedstawicieli organizacji pozarządowych, kierowników jednostek organizacyjnych Urzędu. Otwarcie rozpoczęło się od wystąpienia Starosty Powiatu Iławskiego Pan Macieja Rygielskiego. Pan Starosta w swoim wystąpieniu podkreślił wyraźnie, że stary most należało rozebrać ze względu na fatalny stan techniczny i zagrożenia jakie z tym się wiązały. Zaznaczył też, że inicjatorami zabiegającymi o remont mostu był m.in. Burmistrz Zalewa Pan Bogdan Hardybała, Dyrektor Wydziału Budownictwa, Architektury i Inwestycji Pan Benedykt Dudka. Po uroczystym przecięciu wstęgi, goście udali się do Miejsko- Gminnego Centrum Kultury w Zalewie, gdzie nastąpiła druga część uroczystości. Burmistrz Zalewa Pan Bogdan Hardybała przywitał przybyłych gości, podsumował miniony rok i przedstawił zamierzenia na najbliższy okres. Następnie głos zabrali Senator RP Pan Stanisław Gorczyca oraz Burmistrz Morąga Pan Tadeusz Sobierajski. Spotkanie umilił występ wokalistki z M-GCK w Zalewie.

Generalna przebudowa na Kanale Dobrzyckim miała na celu zwiększenie jego nośności z 5 do 40 ton. Inwestorem był Powiatowy Zarząd Dróg w Iławie, generalnym wykonawcą Skanska S.A. Most znajduje się w ciągu drogi powiatowej Nr 1307N Susz – Jerzwałd – – Zalewo na Kanale Dobrzyckim w miejscowości Dobrzyki. Most został wybudowany w roku 1910 i znajduje się pod ścisłą ochroną konserwatorską. Ciekawostką są otwory w przyczółkach, które miały służyć ewentualnemu rozmieszczeniu min i zburzeniu mostu. Roboty rozbiórkowe polegały m.in. na: rozebraniu istniejącej nawierzchni na całkowitej długości mostu oraz po 5 m z każdej strony przyczółków; rozebraniu płyt gzymsowych nad łukiem pomiędzy przyczółkami oraz na przyczółkach; rozebraniu ścianek zamykających nasyp z ciosów kamiennych nad łukiem (kamień wykorzystano podczas odbudowy mostu). Przebudowa obiektu obejmowała m.in.: wykonanie żelbetowych ław podporowych w niszach podporowych przyczółków; wykonanie zewnętrznego sklepienia z cegły pełnej klasy 25 na zaprawie cementowo-wapiennej, wykonanie zasadniczego łuku żelbetowego o grubości 40 cm na zewnętrznym sklepieniu ceglanym, a także wykonanie łuku z rozbiórkowych ciosów kamiennych. Budowa obiektu została zakończona w grudniu 2008 roku.

Zastosowane rozwiązania techniki budowlanej

 


Do podparcia deskowania łuku wykorzystane zostały wieże T-60, które za pomocą rygli DSD 12/20 ustawiono na profilach IPE 450 o długości 12 m. Wieże dodatkowo stężono rurami o średnicy 48 mm. Do formowania krzywizny łuku zastosowano standardowe dźwigarki drewniane HT 20 i sklejkę o grubości 18 mm. Na budowę przygotowane zostały elementy indywidualne – drewniane kliny umieszczone między rusztem dolnym i górnym oraz rusztem dolnym i głowicami wież T-60.

  • Dział: Dobrzyki
  • Oceń ten artykuł
    (3 głosów)
  • Czytany: 520 razy
Czytaj dalej...

Koncert kolęd w kościele w Dobrzykach (2009) Wyróżniony


Koncert kolęd w Dobrzykach zorganizowała Renata Grążąwska- Kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej w Starym Dzierzgoniu. Dnia 18 stycznia 2009 r. kościół parafialny w Dobrzykach, gm. Zalewo, wypełnił się wiernymi. Śpiewaliśmy kolędy podczas mszy św. celebrowanej przez miejscowego proboszcza ks. Mariusza Pawlikowskiego oraz daliśmy 40 minutowy koncert po jej zakończeniu. Ksiądz proboszcz, na początku mszy św., przywitał naszych wykonawców, nazywając nas przyjaciółmi i zrezygnował z kazania na rzecz koncertu kolęd. Tym razem wystąpiliśmy w składzie: Max Cover, Ala Dubień oraz zespoły wokalne "Amo" i "Refren". Oprócz popularnych kolęd śpiewaliśmy piosenki bożonarodzeniowe. Pomimo przenikliwego chłodu panującego w świątyni, zgromadzeni wierni nie opuścili kościoła zaraz po mszy, lecz wysłuchali naszego występu do końca. Byliśmy tym faktem nieco zdziwieni i zarazem czuliśmy wdzięczność dla mieszkańców Dobrzyk i Jerzwałdu.

Koncert kolęd w Dobrzykach zorganizowała Renata Grążąwska - Kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej. Dnia 18 stycznia 2009 r. kościół parafialny w Dobrzykach, gm. Zalewo, wypełnił się wiernymi. Śpiewaliśmy kolędy podczas mszy św. celebrowanej przez miejscowego proboszcza ks. Mariusza Pawlikowskiego oraz daliśmy 40 minutowy koncert po jej zakończeniu.
Ksiądz proboszcz, na początku mszy św., przywitał naszych wykonawców, nazywając nas przyjaciółmi i zrezygnował z kazania na rzecz koncertu kolęd.

Tym razem wystąpiliśmy w składzie: Max Cover, Ala Dubień oraz zespoły wokalne "Amo" i "Refren". Oprócz popularnych kolęd śpiewaliśmy piosenki bożonarodzeniowe.

Pomimo przenikliwego chłodu panującego w świątyni, zgromadzeni wierni nie opuścili kościoła zaraz po mszy, lecz wysłuchali naszego występu do końca.

Byliśmy tym faktem nieco zdziwieni i zarazem czuliśmy wdzięczność dla mieszkańców Dobrzyk i Jerzwałdu. Przypomnijmy, że podczas wcześniejszego koncertu w naszym, starodzierzgońskim kościele, kończyliśmy śpiewając do pustych ławek.

Niestety w składzie "Refrenu" tym razem zabrakło Justyny Przybyszewskiej, która "wkuwa" przed sesją egzaminacyjną na uczelni. Trzymamy kciuki za Twoją pierwszą sesję Justynko.

Po występie zostaliśmy zaproszeni na ciasto i gorącą herbatkę przez kościelnego Mariana Zaniewskiego i jego małżonkę Marię. Pyszne ciasto ponoć upiekł zięć pana kościelnego. Był to chyba ostatni, w tym sezonie, koncert podczas którego śpiewealiśmy kolędy.

Koncert kolęd w Dobrzykach zorganizowała Renata Grążąwska - Kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej. Dnia 18 stycznia 2009 r. kościół parafialny w Dobrzykach, gm. Zalewo, wypełnił się wiernymi. Śpiewaliśmy kolędy podczas mszy św. celebrowanej przez miejscowego proboszcza ks. Mariusza Pawlikowskiego oraz daliśmy 40 minutowy koncert po jej zakończeniu.

 

  • Dział: Dobrzyki
  • Oceń ten artykuł
    (3 głosów)
  • Czytany: 583 razy
Czytaj dalej...

Opowieść mojej Babci

Nazywam się Mateusz Bochno i mieszkam w Dobrzykach razem z moimi rodzicami i Babcią ( mamą mojego taty).
Moja Babcia ma 85 lat i mieszka tu już bardzo długo. Jednak ten dom nie jest jej domem rodzinnym.
Mój pradziadek, Józef Cyrson, pochodził z Kaszub, natomiast prababcia,
Marta Cyrson, z okolic Kwidzyna i tam też przyszła na świat moja babcia Małgorzata.
W te okolice przeprowadziła się razem ze swoją rodziną jako małe dziecko
(ok. 2 - 3 letnie - tego babcia dobrze nie pamięta).
Pradziadkowie kupili gospodarstwo przy lesie - dziś nic już z niego nie zostało.
Był to piękny biały dom i budynki gospodarskie. Wokół domu rósł biały bez, a przy łące posadzony był rząd świerków, a także drzewa owocowe (kilka grusz i jabłoni). W domu były 3 pokoje, przedpokój, kuchnia.
Przez pewien czas (kilka lat), pradziadkowie wynajmowali jeden pokój małżeństwu o nazwisku Szwedzcy,
którzy zarabiali na życie ostrzeniem noży i nożyczek (mieli do tego specjalną maszynkę). Szwedzcy jeździli po okolicy - czasami nie było ich nawet tydzień. Co się stało z nimi później, tego babcia nie wie. Ostatnio babcia opowiadała historię o pradziadku.
Zimą 1945 r. w styczniu miejscowa ludność uciekała przed wojskiem rosyjskim.
Zabierali swój dobytek i furmankami jechali do Dzierzgonia. Chcieli wsiąść do pociągu i wyjechać do Niemiec. Moi pradziadkowie również. Jechali przez Jerzwałd, Benzę, w Mortęgach przenocowali - na siedząco, okryci pierzynami. Z nimi mnóstwo innych rodzin. Ci, którzy wyruszyli dzień wcześniej (w niedzielę), wyjechali z Polski.
Moi pradziadkowie jednak całą niedzielę przygotowywali się do wyjazdu. Wyruszyli dopiero w poniedziałek.
Na pociąg niestety nie zdążyli. Takich jak oni było więcej, musieli wracać. W drodze powrotnej dowiedzieli się, że podobno Rosjanie wycofali się, więc mogą spokojnie wracać do swoich domów. Nie była to jednak prawda. Już w Mortęgach wojsko rosyjskie zabrało im konie. Gdzieś na pobliskiej drodze luzem chodziły dwa inne, więc zaprzęgli je i pojechali dalej.
Kiedy byli już bardzo blisko domu, bo w Dobrzykach na moście - zatrzymali ich pijani rosyjscy żołnierze wracający z płonącego Zalewa. Pradziadkowi kazali zejść, a reszcie (prababci i pięciorgu dzieciom) jechać dalej.
Zabrali im również część ich walizek.
Dlaczego zatrzymali tylko pradziadka, tego babcia, mimo iż miała 15 lat, nie pamięta, Nigdy już do nich nie wrócił. Co się z nim stało, okazało się dopiero po jakimś czasie.
Warunki były bardzo trudne - ogromne ilości śniegu, mróz, więc nikt pradziadka nie szukał.
Dopiero kiedy śnieg zaczął topnieć, odnaleziono go martwego w rowie przy drodze.
Pod głową miał złożony płaszcz.
Podobno Rosjanie zrzucili go z mostu na lód.
Pradziadek Józef Cyrson jest pochowany na cmentarzu w Dobrzykach przy kanale.
Wieczorem rodzina Cyrsonów dotarła do swojego domu
Zmęczeni, zziębnięci i przestraszeni położyli się spać.
Skryła się u nich również sąsiadka z matką i 6-letnim synkiem, która mieszkała w gospodarstwie niedaleko domu (dzisiaj) p. Cympla. Kiedy rano się obudzili, okazało się, że wszystkie budynki gospodarskie i zwierzęta (krowy, konie, kury, świnie) spłonęły. Po podwórku chodziły tylko 2 gęsi.
Jedna z młodszych sióstr babci podobno słyszała w nocy ludzi mówiących po rosyjsku. Przez firankęwidziała blask na podwórku,
To było ogromne szczęście, że zasnęła, bo kto wie, eo by było, gdyby okazało się, że tam jest cała rodzina.
Ocalał tylko budynek mieszkalny.
Wiosną (ok. marzec - maj) babcia z siostrą i wieloma innymi osobami z Dobrzyk trafiły do łagrów w Kwietniewie.
Było tam bardzo dużo ludzi. Wykonywali różne prace, m. in. polowe.
W czasie tych prac często śpiewały - wspomina babcia. Spali w długich budynkach robotniczych.
Na podłodze mieli rozrzuconą słomę, a na niej koce.
Nie traktowano ich tak bardzo źle, ale warunki, w jakich żyli, były okropne - tyfus, wszawica, świerzb.
W grudniu przed Bożym Narodzeniem babcia z koleżanką (młodsza siostra wróciła wcześniej - latem) piechotą wróciły do domów.
Z czasem Cyrsonowie przeprowadzili się do wsi.
Potem jeszcze raz zmienili miejsce zamieszkania.

Mateusz Bochno
(Dobrzyki)

 Bibliografía:

 

- Powyższa praca została wyróżniona w konkursie pt. „Mój Dom" w 2010 r. w ramach projektu Towarzystwa Miłośników Ziemi Zalewskiej pt. „Ziemia Zalewska - nasza mała ojczyzna" Programu „Działaj Lokalnie" Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce we współpracy ze Stowarzyszeniem „Przystań" w Iławie

źródło:Zapiski Zalewskie Nr 27 2014





Galeria

  • Dział: Dobrzyki
  • Oceń ten artykuł
    (5 głosów)
  • Czytany: 192 razy
Czytaj dalej...